... ostatnio zawładnęły moim domem, bo sercem to już dawno. W białej rameczce znalazł swoje miejsce nieduży obrazek ... grafika z charakterystycznymi dla Paryża obiektami architektury. Jest więc i najbardziej znana wieża świata :) i Łuk Triumfalny (L'Arc de Triomphe) stojący na Placu Charles'a de Gaulle'a i swą sylwetką zamykający od zachodu Pola Elizejskie (Avenue des Champs-Elysees) oraz Bazylika Najświętszego Serca (Sacre-Coeur) zbudowana na szczycie wzgórza Montmartre. Och, jakże chciałabym tam wrócić ... tęskno mi niezmiernie do tej magicznej atmosfery, jaką rozsiewa wokół siebie Paryż ... wiosną musi być cudowny ...
Figurka wieży Eiffla przyjechała z nami z wyprawy do Francji kilka lat temu. Idealnie wkomponowała się w paryskie dekoracje. Póki co, tłem dla niej są pobielone przeze mnie ceramiczne doniczki oraz bogato zdobiona ramka.
Ramkę kupiłam na targu za grosze ... za grosze, a więc jak się domyślacie nie ma ona nic wspólnego z drewnem, chociaż według mnie takiego nabrała wyglądu. Pomalowałam ją najpierw brązową bejcą, by później maznąć białą farbą. Ku mojemu szczęściu przetarty papierem ściernym plastik bardzo dobrze przyjął bejcę. Zastanawiałam się jak będzie, bo brązowej farby w domu nie miałam, ale wyszło tak jak planowałam. A więc bejca do plastiku też się nadaje :) Dopóki ramki nie weźmie się do ręki, to do złudzenia przypomina ciężką drewnianą. I o to chodzi.
Para ceramicznych doniczek trafiła mi się także za przysłowiową złotówkę ... no, całe 6 złotych za nie zapłaciłam :) Już w sklepie ogromnie spodobały mi się wypukłe zdobienia, które po małym liftingu nabrały uroku. Wystarczyło je tylko przetrzeć białą farbą - zrobiłam to gąbką - i od razu nabrały paryskiego szyku. Dla mnie bomba :)
I jeszcze jedna rzecz w moim domku, która przeszła paryskie przeobrażenie. Lampa z papierowym kloszem .. taka niepraktyczna przy małym dziecku w końcu poddała się jego psotnym rączkom. Najpierw jedna dziura powstała ... taka na wielkość dziecięcej pięści, później druga mniejsza, aż w końcu papier pękł dookoła. Co tu poradzić? Lampę wyrzucić? Nową trzeba byłoby kupić ... Zdecydowałam się na razie załatać tę przez mojego syna pokiereszowaną. Wymyśliłam sobie wydrukowane na papierze śniadaniowym nagłówki XIX-wiecznych czasopism o modzie. Powycinałam, ponaklejałam i ... sprawdziło się. Lampa jak nowa. Powiem więcej ... nawet ładniejsza, a na pewno z charakterem i niepowtarzalna. Ciekawe tylko, czy na długo taka pozostanie ... Póki co, Kuba jakoś większym łukiem ją omija. Może przetrwa?
I nareszcie są :) Moje ulubione ... uwielbiane bzy. Czekam na ten moment cały rok ... tak jak dzieci na gwiazdkę :) Gdy zakwitają to znak, że urodziny moich najbliższych już tuż, tuż. I mój małżonek i córa obchodzą swoje święto w maju ... 8-go i 9-go dnia tego miesiąca. Sto lat im z tego miejsca życzę :)
Gdy wczoraj ujrzałam pierwsze gałązki z nierozwiniętymi jeszcze kwiatuszkami, nie mogłam się oprzeć ich urokowi. Musiałam urwać sobie chociaż jedną z nich ... no dobra dwie ... na trzech stanęło. Nie lubię niszczyć drzew i zawsze mam wielki dylemat, czy mogę ... Ale dla bzu robię wyjątek. Niestety muszę go w domu mieć. Zdjęcia marnej jakości dzisiaj wklejam, bo słońce nie zechciało zaszczycić nas swoją obecnością. Już od kilku dni jest pochmurno, deszcz siąpi, chłód przenika w głąb ciała ...brrr, a tak bym chciała, żeby maj był ciepły i słoneczny. Zajrzałam sobie do postów, które pisałam rok temu o tej porze ... tak z ciekawości, szukając swojego 10-tego zdjęcia ... wtedy pogoda była zgoła przyjemniejsza. Prowadzenie bloga ma, między innymi, taką zaletę, że wracając myślami do minionych dni można je zobaczyć, prawie dotknąć, przypomnieć sobie, to co już uszło naszej pamięci. Fajnie tak :) U mnie całkiem niedawno minął roczek ... tak niepostrzeżenie ...




.jpg)










